środa, 26 lutego 2014

Bik kombek!




         Wczoraj minął rok od rozpoczęcia mojej wyprawy, to znaczy z Indii wróciłam dawno temu, ale moja podróż  którą wtedy rozpoczęłam trwa do tej pory :)
Powinnam zmienić nazwę bloga na Eat Pray Love Love Baby Trouble Love ... albo po prostu Eat Pray Love itd. :P
Mogłam pisać na bierząco ale po pierwsze byłam zajęta "Love Baby Trouble" a po drugie potrzebowałam perspektywy czasu która by mi pozwoliła spojrzeć na moją podróż do Indii jeszcze raz i wyciągnąć prawdziwe wnioski. Teraźniejsze zachwyty tamtejszą przyrodą oraz opisy przygód i niedogodności napotkanych na azjatyckiej drodze nie odzwierciedlają w pełni tego co tamto miejsce, kultura i tamtejsi ludzie wniosło do mojego życia.


w oczekiwaniu na pociąg do Palolem...jakieś 5 godzin
Teraz już wiem! i nawet nie wiedziałam jak bardzo tego było mi trzeba i bynajmniej nie mówię tu o urlopie, o wakacjach czy wycieczce w tropiki. Moje życie potrzebowało zwrotu akcji a ja sama nie wiedziałam w którą stronę ma ten zwrot się odbyć. Pojechałam do Indii z małym plecakiem i zobaczyłam coś czego się nie spodziewałam, i co musiałam trawić przez prawie rok aby się wyklarowało. I szczerze mówiąc nadal jestem w trakcie wdrażania "nowego systemu" ale strasznie się cieszę na te zmiany gdyż dają mi poczucie że jestem lepszym...pełno wartościowym człowiekiem...a właściwie kobietą gdyż wcześniej nie miałam takiej świadomości. Nie zrozumcie mnie źle, nie to żebym się czuła wcześniej facetem... i nie chodzi tu o kwestie #Gender :P ...ale wszystko w swoim czasie. Tak czy inaczej jestem z powrotem i zamierzam dokończyć swoje dzieło, przynajmniej w podstawowej oryginalnej wersji, a więc zamierzam złożyć swoje doświadczenia, wspomnienia i przemyślenia w dwa kolejne odcinki. Czeka was zatem PRAY i LOVE w wersji Emi

A tymczasem ...w tej chwili mój przyjaciel z którym dzieliłam część mojej wyprawy jest znowu w Azji i z jednej strony mu zazdroszczę ...a z drugiej strony hmmmm... gdybym tylko dostała autoryzacje na opisywanie jego przygód .... mogłabym się starać o nagrodę za blog w kategorii horror i komedia i surrealizm jednocześnie :P 
Ale ponieważ nie wyrabiam się z jednym blogiem o własnych przygodach to nie pozostaje mi nic jak wspierać duchowo mego przyjaciela i życzyć mu aby jego wyprawa zakończyła się kolejnym Happy Endem :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz