Wczoraj minął rok od rozpoczęcia mojej wyprawy, to znaczy z Indii wróciłam dawno temu, ale moja podróż którą wtedy rozpoczęłam trwa do tej pory :)
Powinnam zmienić nazwę bloga na Eat Pray Love Love Baby Trouble Love ... albo po prostu Eat Pray Love itd. :P
Mogłam pisać na bierząco ale po pierwsze byłam zajęta "Love Baby Trouble" a po drugie potrzebowałam perspektywy czasu która by mi pozwoliła spojrzeć na moją podróż do Indii jeszcze raz i wyciągnąć prawdziwe wnioski. Teraźniejsze zachwyty tamtejszą przyrodą oraz opisy przygód i niedogodności napotkanych na azjatyckiej drodze nie odzwierciedlają w pełni tego co tamto miejsce, kultura i tamtejsi ludzie wniosło do mojego życia.
| w oczekiwaniu na pociąg do Palolem...jakieś 5 godzin |
A tymczasem ...w tej chwili mój przyjaciel z którym dzieliłam część mojej wyprawy jest znowu w Azji i z jednej strony mu zazdroszczę ...a z drugiej strony hmmmm... gdybym tylko dostała autoryzacje na opisywanie jego przygód .... mogłabym się starać o nagrodę za blog w kategorii horror i komedia i surrealizm jednocześnie :P
Ale ponieważ nie wyrabiam się z jednym blogiem o własnych przygodach to nie pozostaje mi nic jak wspierać duchowo mego przyjaciela i życzyć mu aby jego wyprawa zakończyła się kolejnym Happy Endem :)
