czwartek, 31 stycznia 2013

Moje małe Eat Pray Love- jak to się zaczeło...

A więc ... Tak!, niedawno rozstałam się z mężem i owszem krótko po rozstaniu przeżyłam gorący i ...burzliwy romans. Konsekwencją tych barwnych sytuacji w moim życiu była wewnętrzna pustka przeplatająca się z silnymi emocjami w pełnej gamie kolorów. Następstwem tego z kolei była chęć zmiany, zrobienia czegoś szalonego a przede wszystkim pragnienie zmiany otoczenia aby móc się odnaleźć, a więc najpierw trzeba się porządnie zgubić, a to najlepiej zrobić jadąc do dalekiego i obcego kraju :)
Wtedy właśnie przyjaciel zaproponował mi wyjazd do Indii...czas namyślania ...10 sekund i to i tak długo, i tylko dlatego że przełykałam wtedy poranną herbatę.
Następnie przez mój brak ogarnięcia i błędy zrobione podczas rezerwacji biletu lecę przez Rzym pomimo, że pierwotnie miałam lecieć przez Paryż.

Czy ja o to wszystko prosiłam, czy zaplanowałam to celowo?  Nic z tych rzeczy, owszem książka lub film może nas za inspirować do wyprawy w konkretne miejsce, ale nikt chyba nie jest na tyle wyrachowany aby rozwieść się z mężem po to aby mieć romans i naśladować kolejne perypetie bohaterki. Szczególnie, że ja nie znałam książki Elizabeth Gilbert " Jedź, Módl się, Kochaj", a film obejrzałam tuż przed kupieniem biletu do Indii i chciałabym przypomnieć że pomysł wyprawy nie był mój, ale byłam w takim miejscu w swoim życiu że to była jedyna słuszna decyzja.

...Jakie też było moje zdziwienie po obejrzeniu filmu po którym nastąpił szok w którym pozostałam przez wiele dni. Pomyślałam sobie co za dziwny zbieg okoliczności... mąż, kochanek, Włochy, Indie...więc kiedy mój przyjaciel zaproponował abyśmy wyprawę zakończyli na Bali, napotkał na mój stanowczy sprzeciw.
Moim celem nie jest naśladowanie losów bohaterki "Eat Pray Love" chociaż czasem wydaje mi się, że to ona naśladuje mnie :P i jak to zwykle bywa w powieściach, a tym bardziej w hollywódzkich filmach autorka wyolbrzymiła i pokolorowała zaistniałe fakty, gdyż moja wyprawa nie będzie trwała miesiącami, a tygodniami. We Włoszech nie będę parę miesięcy tylko jeden dzień ( całe szczęście, bo nie zdążę utyć) W samych Indiach będę natomiast niecałe 3 tygodnie i założę się, że nie będę w Ashramie myć podłogi...:P No a z Bali to już w ogóle odjechała,...że niby tam mam poznać swoją miłość ? ...Nie to żebym się długo opierała gdybym faktycznie zobaczyła tam Javiera Bardem ;)
Ale to nie będzie kolejny blog o miłości ( mam nadzieję że uda mi się bardziej niż Wernerowi Herzogowi który nie miał nakręcić kolejnego filmu o pingwinach :P - swoją drogą polecam " Wyprawy na Kraniec Świata") Jeśli jednak tak się stanie to tylko jeśli po moim EAT w Rzymie i PRAY w Indiach nastąpi LOVE, nie ważne już gdzie ;)

Mój blog - Moje małe Eat Pray Love będzie dziennikiem mojej wyprawy w którym przede wszystkim chcę pokazać, że takie wyprawy są możliwe i nie wymagają mega odwagi, zorganizowanej wycieczki przez biuro podróży ani dużych nakładów finansowych.

Dziś do mojej wyprawy zostało 26 dni ...
Do tego czasu opisze jak wyglądały przygotowania, oraz niezbędne dane i informacje potrzebne do odbycia takiej podróży, a jeśli okoliczności będą sprzyjające, mam tu namyśli dostęp do WiFi w Indiach to na bieżąco będę opisywać swoją przygodę :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz